witam,
zapewne u Was przygotowania świąteczne trwają w najlepsze.
U mnie tak jakoś po chińsku na razie z tymi świętami. Okna niepomyte, ozdoby w archaicznych ilościach, prezenty... wolę przemilczeć ten temat. Ogółem jeszcze słabo.
Jednak mogę Wam pokazać coś, co już wyprodukowałam i w większości ma już swoich nowych opiekunów. Anioły i skrzaty...
Anioły to temat dla mnie nie nowy, bo mimo, że może na blogu niewiele sie chwaliłam, to zrobiłam już ich sporo.
Natomiast skrzaty to odruch zupełny. Przez kilka grudniowych wieczorów oglądałam z córką chyba duński serial "Gwiazda betlejemska" - zorza polarna, choinka, no i poszukiwanie skrzatów. W filmie skrzaty się znalazły, u mnie też...
Materiały i tasiemki na anioły przyjechały ze mną z podróży do Finlandii, Walii i Niemiec. Fajnie mieć takie pamiątki z miejsc, które odwiedzamy.
Co do włosów, to opracowałam własny system. Kiedyś może przygotuję mały tutorial "włosowy".
Jak Wam się podobają?
Pozdrawiam i mocno ściskam.papa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 grudnia 2017
wtorek, 5 września 2017
dwa lata później...
Wiem, że niektórym z Was ciężko w to uwierzyć.
Wiem, że pewnie część z Was już dawno spisała mnie na straty.
Wiem też, że ciągle, mimo szczerze mówiąc braku powodów, ciągle do mnie zaglądałyście.
Bardzo Wam za to dziękuję.
Minęły ponad dwa lata!!!!!
Najważniejsze pytanie zapewne brzmi, dlaczego i co się stało?
Odpowiedź już taka łatwa nie jest. Myślę, że miałam dość zawodowego życia i blogowe życie przez to nie mogło być już takie radosne, jak zakładałam na początku, dlatego postanowiłam spasować.
Trochę mi to zajęło, ale już jestem.
Życie czasami samo podsuwa takie wyzwania, że zaczynamy się zastanawiać nad własnym rozwojem, postrzeganiem innych i chęcią wyswobodzenia się z kołowrotka dla chomika.
Dokładnie dwa lata temu wydarzyło się też coś niezwykłego, znalazłam swój dom do remontu, czyli dokładnie taki, o jakim marzyłam.
Trochę czytałam, dużo podróżowałam po Europie, trochę szyłam, bawiłam się w domowego projektanta, i zapragnęłam u Was być.
Dużo się zmieniło, "rękodziełowe blogi" zmieniły się w "lajfstajlowe". Wnętrza naszych domów stały się jasne, loftowe wypierając powoli styl shabby i powodując, że korzystamy jeszcze częsciej z naturalnych materiałów, powracamy do starych technik, no i okazuje się, że rękodzieło dobrej jakości może osiągnąć wysokie ceny.
Czy ja się dostosowałam do nowych realiów? Nie wiem, sami oceniecie.
Teraz pokażę Wam ostatnią moją zabawkę, czyli szycie aniołów. Wydaje mi się, że wymyśliłam to sama, ale może się mylę, może gdzieś to widziałam i wygrzebałam z podświadomości i uznałam , że to był mój pomysł? Tego już serio nie wiem. czy wyszło w miarę? Oceńcie.
Dajcie znać, czy wasza stara koleżanka ma jeszcze szansę u Was na nowo zagościć.
Pozdrawiam
Sciskam mocno
Pa
poniedziałek, 8 grudnia 2014
wyniki Candy
witam,
przepraszam, ze tak późno się ogłaszam z wynikami, ale choróbsko przeczołgało mnie do tego stopnia, że skończyło się zwolnieniem. Teraz nadrabiam zaległości i szybko ogłaszam wyniki Candy.
Moją losującą maszyną była moja żaba, która podawała numery komentarzy.
Gorzej było z drugim losowaniem, bo musiałyśmy wielokrotnie próbować, żeby trafić akurat na właścicielkę lustrzanki, ale w końcu się udało.
Zatem lustrzankową niespodziankę, którą jest jeden z... jak to nazwać, ochraniaczy na pasek do aparatu wygrywa...
Myszkę Miki wygrywa Martuchnaj z martuchnaj-zyciejestpiekne.blogspot.com.
Gratuluję Marto i proszę o namiary oraz info, który kolor wybiera.
Wcześniej wyprodukowałam podobną dla pewnego "poważnego" fotografa ;-)
Mam nadzieję, że Wasze przygotowania do świąt są przyjemne i pełne radosnych i rodzinnych chwil.
Pozdrawiam.
przepraszam, ze tak późno się ogłaszam z wynikami, ale choróbsko przeczołgało mnie do tego stopnia, że skończyło się zwolnieniem. Teraz nadrabiam zaległości i szybko ogłaszam wyniki Candy.
Moją losującą maszyną była moja żaba, która podawała numery komentarzy.
Zatem główna wygrana trafia do :
Kasi z modawedlugkasi.blogspot.com.
Gratuluję i poproszę o adres wysyłki na maila.
Gorzej było z drugim losowaniem, bo musiałyśmy wielokrotnie próbować, żeby trafić akurat na właścicielkę lustrzanki, ale w końcu się udało.
Zatem lustrzankową niespodziankę, którą jest jeden z... jak to nazwać, ochraniaczy na pasek do aparatu wygrywa...
Myszkę Miki wygrywa Martuchnaj z martuchnaj-zyciejestpiekne.blogspot.com.
Gratuluję Marto i proszę o namiary oraz info, który kolor wybiera.
Wcześniej wyprodukowałam podobną dla pewnego "poważnego" fotografa ;-)
Mam nadzieję, że Wasze przygotowania do świąt są przyjemne i pełne radosnych i rodzinnych chwil.
Pozdrawiam.
niedziela, 30 listopada 2014
Ciastek
Witam,
jak minął tydzień? U mnie tak sobie, przeziębienie męczy, a w weekend przechodzi apogeum :-) Dlatego mimo tylu planów udało mi się przez cały tydzień uszyć tylko kilka rzeczy.
Ciastek....
Moja mała marzyła o takim do przytulania, nie jestem do końca zadowolona, ale najważniejsze, ze funkcja przytulania działa :-) Oto on...
Na loterię fantową u małej w szkole przygotowałam kilka maleństw, naturalnie w tym samym ciastkowym klimacie.
Broszki jeszcze schną i czekają na ostateczną obróbkę...
Ten zapach...
Uszyłam sobie torbę na zakupy...
.... i portfelik na klucze...
Jutro debiut, mam nadzieję, że rączki torby wytrzymają ciężar...
Teraz już uciekam, zapraszam jeszcze na Candy- do Mikołajek :-)
Ściskam ciepło. papa.
jak minął tydzień? U mnie tak sobie, przeziębienie męczy, a w weekend przechodzi apogeum :-) Dlatego mimo tylu planów udało mi się przez cały tydzień uszyć tylko kilka rzeczy.
Ciastek....
Moja mała marzyła o takim do przytulania, nie jestem do końca zadowolona, ale najważniejsze, ze funkcja przytulania działa :-) Oto on...
Na loterię fantową u małej w szkole przygotowałam kilka maleństw, naturalnie w tym samym ciastkowym klimacie.
Broszki jeszcze schną i czekają na ostateczną obróbkę...
Ten zapach...
Uszyłam sobie torbę na zakupy...
.... i portfelik na klucze...
Jutro debiut, mam nadzieję, że rączki torby wytrzymają ciężar...
Teraz już uciekam, zapraszam jeszcze na Candy- do Mikołajek :-)
Ściskam ciepło. papa.
wtorek, 18 listopada 2014
Zapraszam na CANDY
Witam,
Jak mija tydzień? U mnie jak zwykle nie wiem za co się tak naprawdę zabrać, dlatego dzisiaj szybciutko ogłaszam Candy.
Już dawno przygotowałam te kilka drobiazgów z myślą o znalezieniu dla nich nowego właściciela. Uszyłam więc tycią torebkę, może na wakacje, może na robótki, kto wie?
W komplecie z notesem w lnianej okładce. Wykorzystałam do nich serwetki i medium do decoupage na materiale. Strasznie spodobał mi się ten motyw, a Wam?
Żeby tradycji stało się zadość i tym razem dołączam do tego już klasykę , czyli metalową tabliczkę, którą znalazłam dla Was w Niemczech w Bremen.
I jak, będzie ktoś zainteresowany?
Zasady takie jak zawsze, zapisać się należy w komentarzach, osoby, które nie maja bloga wpisują dodatkowo adres mailowy. Wszystkie blogowiczki prosiłabym o informacje na swoim blogu o udziale w candy i tyle.
Aha, jeszcze jedno, jeśli któraś z Was posiada lustrzankę, to niech mi da o tym znać w komentarzu, w dodatkowym losowaniu któraś z Was otrzyma niespodziankę, ale to tajemnica, przynajmniej na razie ;-)
Jak mija tydzień? U mnie jak zwykle nie wiem za co się tak naprawdę zabrać, dlatego dzisiaj szybciutko ogłaszam Candy.
Już dawno przygotowałam te kilka drobiazgów z myślą o znalezieniu dla nich nowego właściciela. Uszyłam więc tycią torebkę, może na wakacje, może na robótki, kto wie?
W komplecie z notesem w lnianej okładce. Wykorzystałam do nich serwetki i medium do decoupage na materiale. Strasznie spodobał mi się ten motyw, a Wam?
Żeby tradycji stało się zadość i tym razem dołączam do tego już klasykę , czyli metalową tabliczkę, którą znalazłam dla Was w Niemczech w Bremen.
I jak, będzie ktoś zainteresowany?
Zasady takie jak zawsze, zapisać się należy w komentarzach, osoby, które nie maja bloga wpisują dodatkowo adres mailowy. Wszystkie blogowiczki prosiłabym o informacje na swoim blogu o udziale w candy i tyle.
Aha, jeszcze jedno, jeśli któraś z Was posiada lustrzankę, to niech mi da o tym znać w komentarzu, w dodatkowym losowaniu któraś z Was otrzyma niespodziankę, ale to tajemnica, przynajmniej na razie ;-)
Losowanie w Mikołajki.
Serdecznie zapraszam,niedziela, 16 listopada 2014
fabryka prezentow na nowo otwarta! Pościelka...
witam,
jak mija weekend? U mnie w szaleńczym tempie, niby nic nie robiłam, ale ...
Po pierwsze mam maszynę do robienia chleba, od miesiąca zastanawiałam się, czy kupić, jaki, itd,itp, aż tu podczas wizyty w Biedronce zobaczyłam w wyprzedaży za niewiele ponad sto złotych i w ciągu minuty już ją miałam w koszyku. Na razie upiekłam dwa chleby, jeden z gotowej mąki z Lidla, drugi z przepisu załączonego do maszyny. Wnioski? Oba wyszły super, no może jeszcze nie na tyle, żeby cykać zdjęcia, ale zapach pieczonego chlebka w domu rekompensuje wszelkie niedociągnięcia wizualne i smakowe.
Potem zabrałam się za moje tasiemki i nitki, ale o tym opowiem Wam w następnym poście.
Dzisiaj chcę Wam pokazać pościelkę, którą uszyłam dla Antosia, prezent już dotarł, to moge już go pokazać...
Zaznaczam, że to jedno z moich pierwszych tworów na nowej maszynie, dlatego proszę o wyrozumiałość.
Kołderka podszyta jest otuliną i ją przepikowałam. Potem uszyłam poszewkę, ale bez żadnych bajerów, żeby nie drapało dzidzię w główkę.
Na druga stronę wybrałam beżowy kolor. Na przodzie wykonałam coś w rodzaju panelu, mogłam wykorzystać nowe ściegi mojej maszyny :-)
Natomiast do poduszki wykorzystałam świetny rzep, który dostałam do przetestowania z nolle.pl . Pomyślałam rzep jak rzep, ale ten rzeczywiście jest inny. Doskonale nadaje się na ubranka dla małych dzieci, bo haczyki są tak delikatne, że nie ma szans na żadne zadrapania buzi czy rączek.
Tkaniny jeszcze troszeczkę zostało, poczekam do lata, na pewno jeszcze coś wymyślę.
A teraz już zmykam popatrzeć na Wasze blogi, zanim zacznie się kolejny zwariowany tydzień.
Ściskam ciepło i papa.
poniedziałek, 3 listopada 2014
Siły wróciły...
Tak, wiem, wiem, nawet moje tłumaczenie nie jest oryginalne, czyli brak czasu itd, itp.
Dlatego nie tłumaczę się, tylko powiem, co nowego...
Nowe chęci są, czy siły ? Oj, ja już dzisiaj jestem gotowa na weekend, czyli to akurat bez zmian, niestety.
Nowe podróże? Raczej nie planuję, chociaż znając mnie za miesiąc, dwa zacznę się kręcić i znowu planować. Lubię podróżować, ale najbardziej lubię być już w domu i wprowadzać w życie to, co wymyśliłam w trakcie podróży, najbardziej mnie inspirują małe widoki, architektura, wnętrza i sklepiki w nadmorskich miejscowościach, więc, kto wie?
Nowe marzenia? Naturalnie, że mnóstwo, najważniejszym stary dom do remontu, ale to się nie zmienia od 10 lat, ale może i to kiedys się spełni.
Nowe umiejętności? Zakupione zostały nożyce do blachy, pomysły czekają w kolejce, to może czegoś nowego się nauczę .
Zmiany w domu? Oj tak, może już nie takie radykalne, czyli na razie remonty zostały zawieszone, ale drobne zmiany są, o jednej z nich już dzisiaj.
Plany? Już w tym tygodniu mam zamiar w końcu uskutecznić moje Candy, a co?
Ale od początku...
Kupiłam batyst, już dawno, miał znaleźć swoje miejsce w sypialni, ale był na zasłony za cienki, a na firanki za gęsty. Leżał, aż w końcu uszyłam bratu na nowy dom rolety rzymskie, jednak materiał pozostał, uszyłam więc zazdrostkę do kuchni siostry, materiał jednak został, no to uszyłam sobie firankę i zazdrostki do kuchni i wyobraźcie, że materiału jeszcze zostało... :-)
Rolety, zazdrostka już są na oknach , zdjęć nie zrobiłam, pokaże więc Wam chociaż moje...
Przy okazji pochwale się moją nową lampą w kuchni, która niedawno kupiłam w Ikei.
Śliczna, prawda?
Subtelne drobiazgi, które przekonały mnie do zakupu.
A to najważniejszy mój zakup :-) :-) Na razie uczę się jej, ale jak na nią patrzę to za każdym razem się cieszę, "babie do szczęścia niewiele potrzeba, nie? "
Na pierwszy ogień poszły poduszki uszyte ze ścierek kupionych w biedronce ;-)
Dlatego nie tłumaczę się, tylko powiem, co nowego...
Nowe chęci są, czy siły ? Oj, ja już dzisiaj jestem gotowa na weekend, czyli to akurat bez zmian, niestety.
Nowe podróże? Raczej nie planuję, chociaż znając mnie za miesiąc, dwa zacznę się kręcić i znowu planować. Lubię podróżować, ale najbardziej lubię być już w domu i wprowadzać w życie to, co wymyśliłam w trakcie podróży, najbardziej mnie inspirują małe widoki, architektura, wnętrza i sklepiki w nadmorskich miejscowościach, więc, kto wie?
Nowe marzenia? Naturalnie, że mnóstwo, najważniejszym stary dom do remontu, ale to się nie zmienia od 10 lat, ale może i to kiedys się spełni.
Nowe umiejętności? Zakupione zostały nożyce do blachy, pomysły czekają w kolejce, to może czegoś nowego się nauczę .
Zmiany w domu? Oj tak, może już nie takie radykalne, czyli na razie remonty zostały zawieszone, ale drobne zmiany są, o jednej z nich już dzisiaj.
Plany? Już w tym tygodniu mam zamiar w końcu uskutecznić moje Candy, a co?
Ale od początku...
Kupiłam batyst, już dawno, miał znaleźć swoje miejsce w sypialni, ale był na zasłony za cienki, a na firanki za gęsty. Leżał, aż w końcu uszyłam bratu na nowy dom rolety rzymskie, jednak materiał pozostał, uszyłam więc zazdrostkę do kuchni siostry, materiał jednak został, no to uszyłam sobie firankę i zazdrostki do kuchni i wyobraźcie, że materiału jeszcze zostało... :-)
Rolety, zazdrostka już są na oknach , zdjęć nie zrobiłam, pokaże więc Wam chociaż moje...
Przy okazji pochwale się moją nową lampą w kuchni, która niedawno kupiłam w Ikei.
Śliczna, prawda?
A to najważniejszy mój zakup :-) :-) Na razie uczę się jej, ale jak na nią patrzę to za każdym razem się cieszę, "babie do szczęścia niewiele potrzeba, nie? "
Na pierwszy ogień poszły poduszki uszyte ze ścierek kupionych w biedronce ;-)
Trochę koloru nie zaszkodzi :-)
A co u Was? Zaglądajcie do mnie pod koniec tygodnia, może spodoba się Wam moje candy.
Ściskam ciepło i papa.
niedziela, 3 sierpnia 2014
jestem gotowa... i metamorfoza sypialni
Do czego? Do powrotu naturalnie.
Trochę to trwało, z różnych przyczyn, całe szczęście niezbyt poważnych, ale w takiej ilości, że musiałam odpocząć.
Minęło w końcu pół roku, prawda? Szczerze mówiąc zastanawiałam się, czy nie dać sobie spokój, nawet sama już do siebie nie zaglądałam. Aż pewnego dnia zalogowałam się i odkryłam, że codziennie ktoś do mnie zagląda, a niektórzy częściej niż ja sama! Szok! Czegoś takiego nie mogłam tak sobie zignorować, prawda?
Nie było mnie, co się wydarzyło u mnie? Niewiele właściwie, praca, sporo podróżowania, rodzina, ogródek, życie.
Nie oznacza to jednak, że nie "tworzyłam", jednak większość rzeczy oddawałam znajomym nie robiąc nawet zdjęć.
Z moich większych poczynań- zrobiłam remont sypialni, z wielkim udziałem mojego męża. :-). Jednak ze zdjęciami też się wstrzymywałam, bo zawsze wydawało mie się, że jeszcze nie ma co pokazywać, bo przecież nie skończyłam wszystkiego.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że zostały mi jeszcze drobiazgi, dlatego dziękując zwłaszcza tym z Was, które zaglądały do mnie mimo zimowego klimatu na blogu, pokażę efekt przemian w całości. Naturalnie poprzednia wersja sypialni nie była zła. Może pamiętacie drzewo nad łóżkiem, którym się kiedyś chwaliłam? Jednak już dawno wyrosłam ze ścian kremowo-żółtych. W dodatku marzyłam już o lekkich zasłonach i firanach. Nie mówiąc już o tym, że będąc uzależniona ( tak już mogę powiedzieć, niestety) od Pinteresta, zawładnął i mną szał na szarości. I tak to i ja mam szarości, co prawda nie jest to paleta barw Benjamin Moore, ale szary jest i już.
Dobrze, koniec pisania, czas na konkrety.
zatem, co się zmieniło...
Samodzielnie uszyłam rolety rzymskie, zajęło mi to cały dzień, ale byłam bardzo z siebie dumna. mechanizm do rolet kupiłam w necie.
A to moje rolety, fajne, prawda? :-)
Przemalowałam komódkę na drobiazgi...
No i obudowa na kaloryfer, kupiliśmy drzwi diagonalne, przemalowaliśmy na biało i gotowe.
I jak Wam się podoba?
Miłego wieczoru :-)
Trochę to trwało, z różnych przyczyn, całe szczęście niezbyt poważnych, ale w takiej ilości, że musiałam odpocząć.
Minęło w końcu pół roku, prawda? Szczerze mówiąc zastanawiałam się, czy nie dać sobie spokój, nawet sama już do siebie nie zaglądałam. Aż pewnego dnia zalogowałam się i odkryłam, że codziennie ktoś do mnie zagląda, a niektórzy częściej niż ja sama! Szok! Czegoś takiego nie mogłam tak sobie zignorować, prawda?
Nie było mnie, co się wydarzyło u mnie? Niewiele właściwie, praca, sporo podróżowania, rodzina, ogródek, życie.
Nie oznacza to jednak, że nie "tworzyłam", jednak większość rzeczy oddawałam znajomym nie robiąc nawet zdjęć.
Z moich większych poczynań- zrobiłam remont sypialni, z wielkim udziałem mojego męża. :-). Jednak ze zdjęciami też się wstrzymywałam, bo zawsze wydawało mie się, że jeszcze nie ma co pokazywać, bo przecież nie skończyłam wszystkiego.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że zostały mi jeszcze drobiazgi, dlatego dziękując zwłaszcza tym z Was, które zaglądały do mnie mimo zimowego klimatu na blogu, pokażę efekt przemian w całości. Naturalnie poprzednia wersja sypialni nie była zła. Może pamiętacie drzewo nad łóżkiem, którym się kiedyś chwaliłam? Jednak już dawno wyrosłam ze ścian kremowo-żółtych. W dodatku marzyłam już o lekkich zasłonach i firanach. Nie mówiąc już o tym, że będąc uzależniona ( tak już mogę powiedzieć, niestety) od Pinteresta, zawładnął i mną szał na szarości. I tak to i ja mam szarości, co prawda nie jest to paleta barw Benjamin Moore, ale szary jest i już.
Dobrze, koniec pisania, czas na konkrety.
zatem, co się zmieniło...
Na ścianie nad łóżkiem położyliśmy kilka pasm tapety. Zawiesiliśmy nowe kinkiety.
Znalazłam w Ikei fajne materiały, z których uszyłam wczoraj poduszki.
Wystrój okien to największe wyzwanie. Materiały kupiłam na allegro, beżowy jest dosyć cienki i lekko metalizującą poświatą, był taniutki 10 zł za metr, mogłam zatem zaryzykować samodzielne uszycie...
Samodzielnie uszyłam rolety rzymskie, zajęło mi to cały dzień, ale byłam bardzo z siebie dumna. mechanizm do rolet kupiłam w necie.
Zasłony i firany pomogła mi szyć mama. Użyłyśmy do tego taśmę flamandzką, świetnie się marszczy. jednak te z was, które zechcą uszyć podobne, niech pamiętają, że zużycie materiału jest 2:1, czyli materiału musi być przynajmniej dwa razy więcej niż okno, które chcemy zasłonić.
Podoba mi się bardzo połączenie tiulu i płótna.
Małe dodatki...
Ramki i obrazki wiadomo skąd, swoje miejsce znalazła w końcu też biała komódka.
A to jeszcze raz moje podusie...
Górne światło dopasowane do kinkietów.
No i obudowa na kaloryfer, kupiliśmy drzwi diagonalne, przemalowaliśmy na biało i gotowe.
Lampiony już się zadomowiły na dobre.
Miłego wieczoru :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
