Witam,
jak minął tydzień? U mnie tak sobie, przeziębienie męczy, a w weekend przechodzi apogeum :-) Dlatego mimo tylu planów udało mi się przez cały tydzień uszyć tylko kilka rzeczy.
Ciastek....
Moja mała marzyła o takim do przytulania, nie jestem do końca zadowolona, ale najważniejsze, ze funkcja przytulania działa :-) Oto on...
Na loterię fantową u małej w szkole przygotowałam kilka maleństw, naturalnie w tym samym ciastkowym klimacie.
Broszki jeszcze schną i czekają na ostateczną obróbkę...
Ten zapach...
Uszyłam sobie torbę na zakupy...
.... i portfelik na klucze...
Jutro debiut, mam nadzieję, że rączki torby wytrzymają ciężar...
Teraz już uciekam, zapraszam jeszcze na Candy- do Mikołajek :-)
Ściskam ciepło. papa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 listopada 2014
niedziela, 22 grudnia 2013
w ostatniej chwili...
Witam,
szaleństwo kuchenne rozpoczęte? Ja mam zamiar zacząć na poważnie dopiero jutro, dlatego dzisiaj pokażę Wam mój przedpokój i kilka dekoracji świątecznych...
W przedpokoju swoje miejsce znalazły nowe lampiony, które kupiłam sobie w Niemczech, dorobiłam do tego płócienne serduszka i zawieszki.
Kilka zdjęć...
A to kilka fotek z kuchni...
Świecznik przyjechał z nami już w wakacje z Jeleniej Góry, fajny, prawda?
Za oknem wiosna ;-)
i jeszcze kilka drobiazgów w salonie...
i jeszcze prezent od mojej koleżanki, cudnie pachnie...
jeszcze zostało nam ubrać choinkę, może jeszcze dzisiaj? Ja kupowałam drzewko i jak na nie teraz patrzę, to sobie myślę, że wzięłam je chyba z litości, mam nadzieję, że bombki i łańcuchy zamienią ją w coś ładnego, bo na razie...
Kończę.
Nie sądzę,żebym miała czas jeszcze co naskrobać przed Świętami, dlatego chciałabym Wam życzyć spokojnych, rodzinnych świąt i spełnienia wszystkich marzeń.
Całuję i ściskam ciepło. Papa.
szaleństwo kuchenne rozpoczęte? Ja mam zamiar zacząć na poważnie dopiero jutro, dlatego dzisiaj pokażę Wam mój przedpokój i kilka dekoracji świątecznych...
W przedpokoju swoje miejsce znalazły nowe lampiony, które kupiłam sobie w Niemczech, dorobiłam do tego płócienne serduszka i zawieszki.
Kilka zdjęć...
A to kilka fotek z kuchni...
Świecznik przyjechał z nami już w wakacje z Jeleniej Góry, fajny, prawda?
Za oknem wiosna ;-)
i jeszcze kilka drobiazgów w salonie...
i jeszcze prezent od mojej koleżanki, cudnie pachnie...
jeszcze zostało nam ubrać choinkę, może jeszcze dzisiaj? Ja kupowałam drzewko i jak na nie teraz patrzę, to sobie myślę, że wzięłam je chyba z litości, mam nadzieję, że bombki i łańcuchy zamienią ją w coś ładnego, bo na razie...
Kończę.
Nie sądzę,żebym miała czas jeszcze co naskrobać przed Świętami, dlatego chciałabym Wam życzyć spokojnych, rodzinnych świąt i spełnienia wszystkich marzeń.
Całuję i ściskam ciepło. Papa.
niedziela, 15 grudnia 2013
fabryka prezentów znowu otwarta
Witam,
Okna umyte? Dywany wytrzepane? W szafach posprzątane? U mnie już prawie, prawie...
Jeszcze potrzebuję całego dnia, żebym mogła spokojnie zająć się przyjemnościami przed świętami.
No właśnie, powiem Wam, że dużo ostatnio robiłam ozdób w klimacie świątecznym, ale nie dla siebie, tylko na aukcje, kiermasze i loterie charytatywne, noce zarwane, ale satysfakcja jest.
Wczoraj tak samo, miałam zrobić dla bardzo chorej, ale walecznej nastolatki świąteczny lampion. Zrobiłam, ale jakoś tak słabo wyglądał. Przed dziesiątą w nocy wyjęłam maszynę, przepraszam od razu sąsiadów, ale przecież to w szczytnym celu, prawda?
Tak oto w niecałe dwie godziny powstał taki oto komplecik, jutro zostanie włożony w ładne opakowanie i powędruje do nowej właścicielki. Mam nadzieję, że się spodoba.
Zdjęcia...
Kubeczek w kropki będzie dodatkiem do podkładki i woreczka pełnego słodkości...
Materiał mikołajowy przywiozłam z Bremen naturalnie :-)
Uciekam, bo idę z moją żabą do kościoła. Wpadnę później, po obiadku ;-)
Tymczasem ściskam cieplutko. Papa.
Okna umyte? Dywany wytrzepane? W szafach posprzątane? U mnie już prawie, prawie...
Jeszcze potrzebuję całego dnia, żebym mogła spokojnie zająć się przyjemnościami przed świętami.
No właśnie, powiem Wam, że dużo ostatnio robiłam ozdób w klimacie świątecznym, ale nie dla siebie, tylko na aukcje, kiermasze i loterie charytatywne, noce zarwane, ale satysfakcja jest.
Wczoraj tak samo, miałam zrobić dla bardzo chorej, ale walecznej nastolatki świąteczny lampion. Zrobiłam, ale jakoś tak słabo wyglądał. Przed dziesiątą w nocy wyjęłam maszynę, przepraszam od razu sąsiadów, ale przecież to w szczytnym celu, prawda?
Tak oto w niecałe dwie godziny powstał taki oto komplecik, jutro zostanie włożony w ładne opakowanie i powędruje do nowej właścicielki. Mam nadzieję, że się spodoba.
Zdjęcia...
Kubeczek w kropki będzie dodatkiem do podkładki i woreczka pełnego słodkości...
Materiał mikołajowy przywiozłam z Bremen naturalnie :-)
Uciekam, bo idę z moją żabą do kościoła. Wpadnę później, po obiadku ;-)
Tymczasem ściskam cieplutko. Papa.
środa, 4 grudnia 2013
skrzaty dwa
witam,
jak mijają Wam grudniowe dni? Ja dopiero wróciłam z Bremen, stwierdziłam, że po świątecznym szaleństwie, jakie tam panuje, to właściwie tak się nasyciłam atmosferą bożonarodzeniową, że muszę chwilkę odpocząć, żeby chcieć znowu biegać po domu ze światełkami i bombkami...
...wytrzymałam dwa dni :-)
Cóż mogę powiedzieć o mojej podróży? Może to, że mimo całej komercyjnej otoczki to i tak Niemcy potrafią świetnie zaczarować świątecznie, przepiękne karuzele z Mikołajem i reniferami, przepyszne grzane wino z wiśniowym sokiem, pączuszki pieczone przy kliencie, lizaki wielkie jak głowa, kolorowe stoiska, które wyglądały jak chatki z Jasia i Małgosi, wreszcie choinka wielka tak, że przy niej czułam się jak krasnal. Tak, to mnie oczarowało, oj tak...
Sklepy, hm, wszystkie moje marzenia zakupowe w jednym miejscu, szok, wydałam fortunę, fortunę!!! A i tak ciągle miałam wrażenie, że zarówno materiały, lampiony, jak i inne cacuszka są tańsze niż u nas. No i dlatego euro z portfela płynęło wesoło, aż studnia wyschła i wróciłam do domu... nie żałuję jednak, bo inspiracji mam na kilka lat, a jak...
Wróciłam do domu, wyspałam się i mimo, że w pracy zaległości mam mnóstwo, to i tak zaczęło mnie nosić...
Dlatego musiałam coś zrobić, musiałam i już! Postanowiłam skończyć moje skrzaty, przy okazji chwalę się kilkoma drobiazgami, które sobie kupiłam...
Do wykonania skrzatów wykorzystałam rysunek z Pinterestu, trochę tkaniny podklejonej fizeliną, pomponiki, koraliki i tasiemka, a reszta to ręczne szycie, nie było sensu wyciągać maszyny na takie maleństwa...
Tasiemka w gwiazdki świeżo przywieziona :-)
Nie chcecie znać ceny tego pudełeczka, skandalicznie niska ;-)
Foremki czekają na trzy super babki, które na pewno zrobią przy ich pomocy coś pysznego :-)
W weekend mam zamiar ich sobie nawzajem przedstawić ;-)
Cudne, prawda?
Kupiłam sobie też świetne materiały, chociaż po kawałeczku, ale o tym może następnym razem.
Tymczasem pozdrawiam i ściskam ciepło. Papa.
jak mijają Wam grudniowe dni? Ja dopiero wróciłam z Bremen, stwierdziłam, że po świątecznym szaleństwie, jakie tam panuje, to właściwie tak się nasyciłam atmosferą bożonarodzeniową, że muszę chwilkę odpocząć, żeby chcieć znowu biegać po domu ze światełkami i bombkami...
...wytrzymałam dwa dni :-)
Cóż mogę powiedzieć o mojej podróży? Może to, że mimo całej komercyjnej otoczki to i tak Niemcy potrafią świetnie zaczarować świątecznie, przepiękne karuzele z Mikołajem i reniferami, przepyszne grzane wino z wiśniowym sokiem, pączuszki pieczone przy kliencie, lizaki wielkie jak głowa, kolorowe stoiska, które wyglądały jak chatki z Jasia i Małgosi, wreszcie choinka wielka tak, że przy niej czułam się jak krasnal. Tak, to mnie oczarowało, oj tak...
Sklepy, hm, wszystkie moje marzenia zakupowe w jednym miejscu, szok, wydałam fortunę, fortunę!!! A i tak ciągle miałam wrażenie, że zarówno materiały, lampiony, jak i inne cacuszka są tańsze niż u nas. No i dlatego euro z portfela płynęło wesoło, aż studnia wyschła i wróciłam do domu... nie żałuję jednak, bo inspiracji mam na kilka lat, a jak...
Wróciłam do domu, wyspałam się i mimo, że w pracy zaległości mam mnóstwo, to i tak zaczęło mnie nosić...
Dlatego musiałam coś zrobić, musiałam i już! Postanowiłam skończyć moje skrzaty, przy okazji chwalę się kilkoma drobiazgami, które sobie kupiłam...
Do wykonania skrzatów wykorzystałam rysunek z Pinterestu, trochę tkaniny podklejonej fizeliną, pomponiki, koraliki i tasiemka, a reszta to ręczne szycie, nie było sensu wyciągać maszyny na takie maleństwa...
Tasiemka w gwiazdki świeżo przywieziona :-)
Nie chcecie znać ceny tego pudełeczka, skandalicznie niska ;-)
Foremki czekają na trzy super babki, które na pewno zrobią przy ich pomocy coś pysznego :-)
W weekend mam zamiar ich sobie nawzajem przedstawić ;-)
Cudne, prawda?
Kupiłam sobie też świetne materiały, chociaż po kawałeczku, ale o tym może następnym razem.
Tymczasem pozdrawiam i ściskam ciepło. Papa.
niedziela, 24 listopada 2013
o choinka...
Witam kochane,
jak mija weekend? Ja romansuję z chusteczką, ale i tak skusiłam się na zrobienie czegoś wczoraj wieczorem. Tak naprawdę, to nie zrobiłam tego dla siebie, zabieram je na kiermasz charytatywny. Stąd ich ilość, nie za bardzo lubię taśmy fabrycznej, ale w tym przypadku dałam radę.
Zdjęcia ...
...szare choineczki mogłyście zobaczyć u mnie w zeszłym roku, ale powiem szczerze, że szarości w ogóle nie znudziły mi się...
... zielone też nie są złe, ale w realu wyglądają jakoś lepiej niż na zdjęciu...
... jednak najbardziej i najszybciej , czyt. w cztery minuty od pomysłu do wykonania, spodobały mi się te jutowe...
Razem wyszedł mały zagajnik...
Za kilka dni jadę na tydzień do Niemiec , nie chce mi się, bo szczerze mówiąc, wolałabym siedzieć przed maszyną i dłubać świątecznie. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że będę blisko Bremen, gdzie właśnie zaczął się świąteczny market, jak aparat nie zawiedzie, to zdam Wam relację z trendów świątecznych na ten rok. Teraz jednak, włażę pod kocyk , żeby pozbyć się kataru.
Pozdrawiam.
Ściskam ciepło i mooocno...Papa.
jak mija weekend? Ja romansuję z chusteczką, ale i tak skusiłam się na zrobienie czegoś wczoraj wieczorem. Tak naprawdę, to nie zrobiłam tego dla siebie, zabieram je na kiermasz charytatywny. Stąd ich ilość, nie za bardzo lubię taśmy fabrycznej, ale w tym przypadku dałam radę.
Zdjęcia ...
...szare choineczki mogłyście zobaczyć u mnie w zeszłym roku, ale powiem szczerze, że szarości w ogóle nie znudziły mi się...
... zielone też nie są złe, ale w realu wyglądają jakoś lepiej niż na zdjęciu...
... jednak najbardziej i najszybciej , czyt. w cztery minuty od pomysłu do wykonania, spodobały mi się te jutowe...
Razem wyszedł mały zagajnik...
Za kilka dni jadę na tydzień do Niemiec , nie chce mi się, bo szczerze mówiąc, wolałabym siedzieć przed maszyną i dłubać świątecznie. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że będę blisko Bremen, gdzie właśnie zaczął się świąteczny market, jak aparat nie zawiedzie, to zdam Wam relację z trendów świątecznych na ten rok. Teraz jednak, włażę pod kocyk , żeby pozbyć się kataru.
Pozdrawiam.
Ściskam ciepło i mooocno...Papa.
niedziela, 23 grudnia 2012
choinki inaczej... po raz drugi
Witam, dzisiaj naprawdę tylko na chwilkę między robieniem polewy, a pakowaniem prezentów. Wiem, że Wy już też raczej w strefie kuchennej od rana, prawda?
Wczoraj, nienormalna, piekłam jeszcze pierniki, bo przecież chciałam zrobić koniecznie choinki! Widziałam już coś podobnego, ale postawione na talerzu, a ja jak zwykle nadziałam na kijek i wyszły... całe w śniegu...
Czuję, że odezwę się dopiero po świętach. Będę mogła wtedy pokazać prezenty, ktore przygotowałam moim bliskim i na razie są wielką tajemnicą.
Dlatego chciałabym życzyć Wszystkim blogowiczkom, wszystkim życzliwym osobom i naturalnie mojej rodzince rozsianej po całym świecie. Tym, co na morzu, w górach, za oceanem i dla tych całkiem blisko życzę wesołych świąt, pełnych miłości i rodzinnej bliskości, przepełnionych zapachem goździka i cynamonu, pełnych smakowitości i prezentów od serca, słowem wszystkiego naj od całej naszej rodzinki i niech Wam się buziaki tak śmieją jak nam na naszym jeszcze ciepłym wspólnym dziele. :-)
Ściskam. Papa.
Wczoraj, nienormalna, piekłam jeszcze pierniki, bo przecież chciałam zrobić koniecznie choinki! Widziałam już coś podobnego, ale postawione na talerzu, a ja jak zwykle nadziałam na kijek i wyszły... całe w śniegu...
Czuję, że odezwę się dopiero po świętach. Będę mogła wtedy pokazać prezenty, ktore przygotowałam moim bliskim i na razie są wielką tajemnicą.
Dlatego chciałabym życzyć Wszystkim blogowiczkom, wszystkim życzliwym osobom i naturalnie mojej rodzince rozsianej po całym świecie. Tym, co na morzu, w górach, za oceanem i dla tych całkiem blisko życzę wesołych świąt, pełnych miłości i rodzinnej bliskości, przepełnionych zapachem goździka i cynamonu, pełnych smakowitości i prezentów od serca, słowem wszystkiego naj od całej naszej rodzinki i niech Wam się buziaki tak śmieją jak nam na naszym jeszcze ciepłym wspólnym dziele. :-)
Ściskam. Papa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


